niedziela, 3 stycznia 2010
Recenzja "Nurków US Navy" w serwisie www.konflikty.pl
W specjalistycznym serwisie internetowym www.konflikty.pl ukazała się recenzja wydanego przez Fundację Wielkiego Błękitu albumu autorstwa Marka V. Lonsdale'a "Nurkowie US Navy". Pełny tekst recenzji możesz przeczytać tutaj.
środa, 9 grudnia 2009
Pierwsze w życiu nurkowanie Marka Ellyatta
Fragment książki "Gladiator Oceanu":
Na twarzach moich kolegów, nowicjuszy nurkowania, gdy ześlizgiwaliśmy się pod powierzchnię oceanu, widniał głównie wyraz udręki. Instruktorka cały czas dotykała swego nosa i głośno piszczała przez aparat oddechowy, kiedy kierowaliśmy się na dno. Niektórzy członkowie grupy naśladowali pokazywanie palcem nosa, ale nie byłem w stanie zrozumieć, w jaki sposób to miałoby w czymkolwiek pomóc. Nie czułem bólu, po prostu opadłem na morskie dno i patrzyłem. Myślę, że większość grupy miała problemy z przetkaniem uszu z powodu zmiany ciśnienia. Instruktorka gestykulowała ku mnie szaleńczo z góry. Wyglądała, jakby ciągnęła za sobą w dół na sznurku łańcuszek nurków. Ci wszyscy dorośli mężczyźni po prostu trzymali się za ręce. Większość wymachiwała płetwami, jak gdyby jechali na rowerze, wolną ręką wykonując ruchy jak przy pływaniu żabką. Niektórzy zdecydowanie wyglądali, jakby woleli płynąć ku górze, a nie w dół.
Patrzyłem ze zdziwieniem w górę na to stadko ciągnięte ku mnie. Wyglądało to, jakby niektórzy z tych facetów przeżywali właśnie swój pierwszy dzień w szkole i absolutnie nie mieli ochoty puścić teraz matczynej ręki. Pamiętam, że pomyślałem sobie, iż nurkowanie z akwalungiem musi przypominać naukę korzystania z soczewek kontaktowych lub rodzenie dzieci – na początku może wychodzić dosyć chaotycznie i potencjalnie zawstydzająco, lecz, miejmy nadzieję, warto wytrwać. Po mniej więcej dziesięciu minutach klęczenia na piasku i przyglądania się tym wygłupom nad moją głową, zobaczyłem, że instruktorka pokazuje mi kciuki do góry. Czułem się świetnie, więc odpowiedziałem tym samym sygnałem. Powtórzyła go wiele razy, a ja odpowiadałem jej tak często, jak tylko mogłem. Puściwszy pozostałych nurkujących, którzy wypłynęli od razu z powrotem na powierzchnię, Karen zaczęła płynąć w moim kierunku. Przekonany, że tylko my dwoje będziemy nurkować, skierowałem się w dół pobliskiego zbocza. Pozostała część grupy wydawała się szczęśliwsza miotając się na powierzchni, niektórzy wyglądali, jakby tłoczyli nogami winogrona. Machałem mymi płetwami w górę i w dół tak szybko, jak tylko mogłem. Za sobą stworzyłem całkiem niezłą burzę piaskową, wyraźnie strasząc jakąś szarą płaską rybę. Nagle coś schwyciło mnie od tyłu, aż zdębiałem. Rozpoznałem rękę Karen, gdy wystrzeliła gdzieś zza mojej głowy i szybko zaczęła napompowywać moją kamizelkę wypornościową. Całe to dodatkowe powietrze wpłynęło na moją pływalność i w ciągu paru sekund wystrzeliłem ku powierzchni przypominając odętą rozdymkę. Wniebowzięty tym, że moje pierwsze nurkowanie okazało się takim sukcesem, podziękowałem instruktorce za to doświadczenie. Oszołomiona tylko potrząsnęła głową. Wyobrażam sobie, że takie wyjątkowe chwile to właśnie nagroda, na którą miała nadzieję, patrząc na lądowe niedołęgi zaczerpujące swój pierwszy haust powietrza pod wodą. Wspomniałem, że doświadczenie to niemal zaparło mi dech w piersiach, a wówczas Karen rozejrzała się po pozostałych akwanautach z naszej grupy, niektórym leciała krew z nosa, i mruknęła tylko cicho „rzeczywiście zadziwiające”, dalej kręcąc głową.
Na twarzach moich kolegów, nowicjuszy nurkowania, gdy ześlizgiwaliśmy się pod powierzchnię oceanu, widniał głównie wyraz udręki. Instruktorka cały czas dotykała swego nosa i głośno piszczała przez aparat oddechowy, kiedy kierowaliśmy się na dno. Niektórzy członkowie grupy naśladowali pokazywanie palcem nosa, ale nie byłem w stanie zrozumieć, w jaki sposób to miałoby w czymkolwiek pomóc. Nie czułem bólu, po prostu opadłem na morskie dno i patrzyłem. Myślę, że większość grupy miała problemy z przetkaniem uszu z powodu zmiany ciśnienia. Instruktorka gestykulowała ku mnie szaleńczo z góry. Wyglądała, jakby ciągnęła za sobą w dół na sznurku łańcuszek nurków. Ci wszyscy dorośli mężczyźni po prostu trzymali się za ręce. Większość wymachiwała płetwami, jak gdyby jechali na rowerze, wolną ręką wykonując ruchy jak przy pływaniu żabką. Niektórzy zdecydowanie wyglądali, jakby woleli płynąć ku górze, a nie w dół.
Patrzyłem ze zdziwieniem w górę na to stadko ciągnięte ku mnie. Wyglądało to, jakby niektórzy z tych facetów przeżywali właśnie swój pierwszy dzień w szkole i absolutnie nie mieli ochoty puścić teraz matczynej ręki. Pamiętam, że pomyślałem sobie, iż nurkowanie z akwalungiem musi przypominać naukę korzystania z soczewek kontaktowych lub rodzenie dzieci – na początku może wychodzić dosyć chaotycznie i potencjalnie zawstydzająco, lecz, miejmy nadzieję, warto wytrwać. Po mniej więcej dziesięciu minutach klęczenia na piasku i przyglądania się tym wygłupom nad moją głową, zobaczyłem, że instruktorka pokazuje mi kciuki do góry. Czułem się świetnie, więc odpowiedziałem tym samym sygnałem. Powtórzyła go wiele razy, a ja odpowiadałem jej tak często, jak tylko mogłem. Puściwszy pozostałych nurkujących, którzy wypłynęli od razu z powrotem na powierzchnię, Karen zaczęła płynąć w moim kierunku. Przekonany, że tylko my dwoje będziemy nurkować, skierowałem się w dół pobliskiego zbocza. Pozostała część grupy wydawała się szczęśliwsza miotając się na powierzchni, niektórzy wyglądali, jakby tłoczyli nogami winogrona. Machałem mymi płetwami w górę i w dół tak szybko, jak tylko mogłem. Za sobą stworzyłem całkiem niezłą burzę piaskową, wyraźnie strasząc jakąś szarą płaską rybę. Nagle coś schwyciło mnie od tyłu, aż zdębiałem. Rozpoznałem rękę Karen, gdy wystrzeliła gdzieś zza mojej głowy i szybko zaczęła napompowywać moją kamizelkę wypornościową. Całe to dodatkowe powietrze wpłynęło na moją pływalność i w ciągu paru sekund wystrzeliłem ku powierzchni przypominając odętą rozdymkę. Wniebowzięty tym, że moje pierwsze nurkowanie okazało się takim sukcesem, podziękowałem instruktorce za to doświadczenie. Oszołomiona tylko potrząsnęła głową. Wyobrażam sobie, że takie wyjątkowe chwile to właśnie nagroda, na którą miała nadzieję, patrząc na lądowe niedołęgi zaczerpujące swój pierwszy haust powietrza pod wodą. Wspomniałem, że doświadczenie to niemal zaparło mi dech w piersiach, a wówczas Karen rozejrzała się po pozostałych akwanautach z naszej grupy, niektórym leciała krew z nosa, i mruknęła tylko cicho „rzeczywiście zadziwiające”, dalej kręcąc głową.
wtorek, 24 listopada 2009
Bruce Wienke z Wielkim Błękitem na BALTICTECH







Na odbywającej się w Cetniewie w dniach 20-22 listopada 2009 r. Konferencji Technicznej nurków basenu Morza Bałtyckiego gościł m.in. słynny amerykański fizyk, twórca teorii dekompresji Bruce Wienke. Wielki Błękit był oczywiście na tej konferencji, a jego stoisko odwiedził Bruce Wienke. Podpisywał on wydaną przez Wielki Błękit książkę jego autorstwa "Nurkowanie nad poziomem morza". Przez wiele godzin odbyliśmy z Bruce'm wiele fajnych dyskusji. Okazał się on nie tylko wspaniałym fizykiem, ale i zacnym kompanem do towarzystwa. Bruce nie wykluczył ponownego przylotu do Polski w nieodległej perspektywie.
Etykiety:
Bruce Wienke,
dekompresja,
nurkowanie techniczne
niedziela, 15 listopada 2009
Cyfrowa fotografia podwodna. Dla zaawansowanych

Dzięki „Cyfrowej fotografii podwodnej. Dla zaawansowanych” poznasz znacznie więcej niż tylko podstawy cyfrowej fotografii podwodnej. Dla tych, którzy poważnie myślą o fotografii i chcą w pełni docenić i wykorzystać sztukę fotografii podwodnej, szczegółowo przedstawione zostały techniki robienia udanych zdjęć. Książka podzielona została na moduły ułożone tak, by zapewnić kompleksowy opis zagadnień takich jak sposoby tworzenia kompozycji, techniki fotografowania w naturalnym świetle, wykonywanie zdjęć makro i super makro, a także fotografii szerokokątnych zarówno z modelami, jak i bez nich, aż po fotografowanie z użyciem filtrów i lamp typu HID. Poszerz swoją wiedzę korzystając z wskazówek dotyczących tworzenia „cyfrowej ciemni”- edytowania zdjęć czy korygowania ustawień kolorów i ekspozycji. Książka zawiera również informacje o systemach zarządzania zasobami cyfrowymi stosowanych przez profesjonalnych fotografów. Dla zilustrowania różnorodnych aspektów podwodnej fotografii cyfrowej użytych zostało wiele zdjęć. Na obecną chwilę nie jest dostępny na rynku żaden lepszy, bardziej skondensowany i zaawansowany przewodnik po cyfrowej fotografii podwodnej. Tworząc niniejszą książkę Michael AW zagłębił się w zaawansowane techniki używane w Photoshop’ie, zarządzanie zasobami cyfrowymi i znacznie więcej fachowych kwestii. W specjalnej części książki zamieszczone zostały nie tylko zdjęcia, ale także ujawniono zawodowe sekrety kilku z najlepszych fotografów podwodnych na świecie. „Cyfrowa fotografia podwodna. Dla zaawansowanych” jest lekturą, którą posiadać musi każdy ambitny fotograf podwodny.
O autorach:
Michael AW: Promujący artystyczną formę fotografii dokumentalnej Michael AW znany jest z przesyconych kolorami zdjęć. Jego prace dotyczące zagadnień związanych ze środowiskiem i historią naturalną publikowane były w ponad 100 czasopismach, a w tym BBC Wildlife, Asian Geographic oraz GEO. Otrzymał on kilka międzynarodowych nagród, między innymi w konkursie BBC Photographer of the Year Wildlife Competition. Jest on także autorem ponad trzydziestu książek związanych z historią naturalną, a dotyczących ryb, korali, bezkręgowców czy wypraw nurkowych, miał również swój wkład w tworzenie Encyclopedias of Malaysia and Indonesia.
Mathieu Meur: Dorastający na Mauritiusie Mathieu zakochał się w morzu już jako młody chłopak. Jest człowiekiem renesansu - swój czas dzieli między etat inżyniera, weekendową pracę instruktora nurkowania i fotografii podwodnej, a resztę czasu poświęca na prowadzenie wykładów i pisanie artykułów do regionalnych wydawnictw nurkowych. Obecnie Mathieu mieszka w Singapurze, dzięki czemu może nurkować w wodach tamtejszego regionu. W 2001 roku Mathieu został autorem zaakceptowanego przez PADI kursu w zakresie odrębnej „specjalizacji” - w cyfrowej fotografii podwodnej (PADI Underwater Digital Photographer Distinctive Specialty).
Dane techniczne:
Tytuł: Cyfrowa fotografia podwodna. Dla zaawansowanych
Autorzy: Michael AW, Mathieu Meur
EAN: 9788361217282
ISBN: 978-83-61217-28-2
Ilość stron: 132, druk kolorowy na papierze kredowym 150 g
Format: A-5
Okładka: miękka
Cena detaliczna: 49,90 zł
poniedziałek, 9 listopada 2009
czwartek, 5 listopada 2009
Wrak HMS "Victoria"

Niesamowity widok wraku HMS Victoria stojącego pionowo na dziobie od 1893 roku. Zdjęcie pochodzi z książki Marka Ellyatta "Gladiator Oceanu", wydanej przez wydawnictwo Wielki Błękit sp. z o.o. (www.wielkiblekit.com)
wtorek, 3 listopada 2009
"Gladiator oceanu" Marka Ellyatta

Ludziom wydawało się niegdyś, że Ziemia jest płaska, a morza roją się od demonów. Śmiali odkrywcy zawsze mieli dość odwagi, by szukać prawdy i zbadać nieznane, choć często nagradzano ich ośmieszeniem.
Mark Ellyatt dla nurkowania jest tym, kim był Kapitan Cook dla żeglugi. W niniejszej książce opowiada, jak to jest zanurzyć się głęboko w otchłani oceanu, i wyjaśnia również, jak bezpiecznie powrócić z rejonów, gdzie brak przygotowania nagradzany jest obrażeniami, a porażka – śmiercią.
Mark poświęcił ostatnie dziesięć lat poszukiwaniu najgłębiej położonych wraków i odkrywaniu najdalszych zakątków rozległego i praktycznie niezbadanego terytorium, które uważamy za coś dobrze znanego… oceanu.
Powierzchnia Księżyca doczekała się dokładniejszych map, niż nawet najpłytsze morza na Ziemi, a wiedza naukowców o tym, co się dzieje, gdy ludzie schodzą pod wodę, nadal pozostaje w stanie embrionalnym.
W całej książce Mark z humorem przedstawia ogólny obraz nurkowania i odkrywa tajniki ekstremalnego nurkowania technicznego – gdzie cały czas zmieniają się zasady, a ludzie pechowi lub głupi przepadają na zawsze.
OBOWIĄZKOWA LEKTURA ZARÓWNO DLA PODRÓŻNIKÓW, JAK I ZAHARTOWANYCH POSZUKIWACZY PRZYGÓD.
Dane techniczne:
Tytuł - Gladiator oceanu
Autor - Mark Ellyatt
Objętość - 304 strony
Format - B-5
Oprawa miękka
ISBN - 978-83-61217-27-5
(źródło - www.wielkiblekit.com)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



